...niezwykły każdy dzień.
poniedziałek, 02 lipca 2012

 

Cudownie niebieskie żyjątko z Ulicy Sezamkowej wyróżniało się ogromnym apetytem. Jego ulubionym zajęciem było pałaszowanie dosłownie wszystkiego, ale najbardziej, tak najbardziej na świecie uwielbiał CIASTECZKA!

Zainspirowana tym słodkim i zabawnym stworzonkiem upiekłam cupcakes, nie takie zwykłe, ale właśnie niebieskie, włochate, z dużymi oczami i zapychające się ciasteczkami z kawałkami czekolady...

Jeśli kiedyś usłyszycie: " Ja chcieć ciasteczko." albo "Ja jeść ciasteczko." albo po prostu "Om nom nom nom nom nom nom nom...." to na pewno będzie on Cookie Monster, czyli Ciasteczkowy Potwór.

 

 

 

 


 

 


niedziela, 27 maja 2012

Dnia pewnego..całkiem spodziewanie nastąpił wylęg motyli. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że nastąpił on w mojej osobistej kuchni(!) W moich dłoniach poczwarki przeistaczały się w dorosłe osobniki-imago. Ich kolory przywodziły na myśl lato w egzotycznym kraju. A wszystko za sprawą tego oto tortu:

 

 

 

 


Leniwie rozpoczęty dzień. Z muzyką, ulubioną kawą, pyszną bułką. Na słodko. Na balkonowym zaciszu z gazetą przed oczami, wśród zapachu świeżych ziół. Słońce już pali i wprawia w jeszcze większy błogostan. Lubię ten NIE!POŚPIECH!!! na który mogę sobie pozwolić jedynie w weekend'owe dni. Spokojnymi, niespiesznymi ruchami przygotowuję kawę do parzenia, wyciągam ulubiony kubek. Na tacy stawiam wazonik z kwiatami, talerz ze słodkimi bułeczkami i w końcu kubek z czarną z mlekim. Wołam M. może i on się skusi....na drożdżowe bułeczki z budyniem i rodzynkami..

 

 

 

 


piątek, 04 maja 2012

 

 

 

'Aga, zrób małej tort, jakiś fajny, kolorowy.'
'Konkret! Proszę o konkret! Co ma być?'
'Nie wiem, wymyśl. '

 

....no i wymyśliłam. Ubarwiłam urodzinowy dzień małej Julii kolorowym motylem, jak najbardziej jadalnym :) Pomysł w zasadzie napatoczył się sam. Przypadkiem trafiłam na stronę prezentującą najpiękniejsze okazy tych owadów i...pomyślałam, że to jest to! Skopiować te delikatne, a zarazem mocne, zachwycające barwami i rysunkiem skrzydła - niezłe wyzwanie. Nie próbowałam więc nawet odzwierciedlić tego cudu natury, ale za to stworzyłam własnego, subiektywnie pięknego MOTYLA ;) Zdjęcie poniżej byle jakie, ale nawet nie miałam czasu na zrobienie porządnych fot.

Było wesoło, głośno, kolorowo i..pysznie oczywiście!

 

 

 


czwartek, 03 maja 2012

 

 

 

Dziwnie jest ostatnio...bo niby wiosna a temperatura wskazuje na zupełnie inną porę i jeszcze te niekończące się opady deszczu...jesienna pogoda i na zewnątrz i w mojej głowie(!)

Zawinięta w ciepły koc zajadam ciasto ze śliwkami. Gorąca herbata z cytryną rozgrzewa i odtaja głowę z łzawych myśli. "Mistrz i Małgorzata" pod ręką..ale zanim książka, sięgam po kolejny kawałek aromatycznego i śliwkowego ciasta...(NIE)WIOSNA! Może spróbuję ją odczarować..

 

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11