...niezwykły każdy dzień.
niedziela, 27 maja 2012

Dnia pewnego..całkiem spodziewanie nastąpił wylęg motyli. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że nastąpił on w mojej osobistej kuchni(!) W moich dłoniach poczwarki przeistaczały się w dorosłe osobniki-imago. Ich kolory przywodziły na myśl lato w egzotycznym kraju. A wszystko za sprawą tego oto tortu:

 

 

 

 


Leniwie rozpoczęty dzień. Z muzyką, ulubioną kawą, pyszną bułką. Na słodko. Na balkonowym zaciszu z gazetą przed oczami, wśród zapachu świeżych ziół. Słońce już pali i wprawia w jeszcze większy błogostan. Lubię ten NIE!POŚPIECH!!! na który mogę sobie pozwolić jedynie w weekend'owe dni. Spokojnymi, niespiesznymi ruchami przygotowuję kawę do parzenia, wyciągam ulubiony kubek. Na tacy stawiam wazonik z kwiatami, talerz ze słodkimi bułeczkami i w końcu kubek z czarną z mlekim. Wołam M. może i on się skusi....na drożdżowe bułeczki z budyniem i rodzynkami..

 

 

 

 


piątek, 04 maja 2012

 

 

 

'Aga, zrób małej tort, jakiś fajny, kolorowy.'
'Konkret! Proszę o konkret! Co ma być?'
'Nie wiem, wymyśl. '

 

....no i wymyśliłam. Ubarwiłam urodzinowy dzień małej Julii kolorowym motylem, jak najbardziej jadalnym :) Pomysł w zasadzie napatoczył się sam. Przypadkiem trafiłam na stronę prezentującą najpiękniejsze okazy tych owadów i...pomyślałam, że to jest to! Skopiować te delikatne, a zarazem mocne, zachwycające barwami i rysunkiem skrzydła - niezłe wyzwanie. Nie próbowałam więc nawet odzwierciedlić tego cudu natury, ale za to stworzyłam własnego, subiektywnie pięknego MOTYLA ;) Zdjęcie poniżej byle jakie, ale nawet nie miałam czasu na zrobienie porządnych fot.

Było wesoło, głośno, kolorowo i..pysznie oczywiście!

 

 

 


czwartek, 03 maja 2012

 

 

 

Dziwnie jest ostatnio...bo niby wiosna a temperatura wskazuje na zupełnie inną porę i jeszcze te niekończące się opady deszczu...jesienna pogoda i na zewnątrz i w mojej głowie(!)

Zawinięta w ciepły koc zajadam ciasto ze śliwkami. Gorąca herbata z cytryną rozgrzewa i odtaja głowę z łzawych myśli. "Mistrz i Małgorzata" pod ręką..ale zanim książka, sięgam po kolejny kawałek aromatycznego i śliwkowego ciasta...(NIE)WIOSNA! Może spróbuję ją odczarować..